środa, 7 stycznia 2015

Coś nie coś o mnie

Kim jestem?

Witam wszystkich! Nazywam się Iwona, mam 23 lata i od 6 miesięcy mieszkam w Londynie. Od dawien dawna zastanawiałam się nad założeniem bloga, ale jak to w moim przypadku bywa ciężko jest mi się zabrać do realizacji czegokolwiek. Jak wiadomo prowadzenie go wymaga czasu, ponieważ nie sztuką jest go założyć, lecz systematyczność w tym przypadku jest nie lada wyzwaniem.
O czym będzie ten blog ? No właśnie, nad tym rozkminiałam wieki a, to dlatego, że nie mam zamiaru skupiać się na jednej rzeczy, ponieważ nawet nie mam takiej, o której mogłabym pisać i pisać i końca nie widać. Mój cel- pisać o wszystkim i o niczym.
Chcę się podzielić z wami moimi pomysłami, marzeniami, zamierzonych podróżach, a również tych co już są za mną, tym co robię i gdzie pracuję. Chcę tak naprawdę tutaj spisać wszystko! Nie wiem czy mi życia na to starczy, ale spróbować spróbuję.

W związku z tym, że to moje pierwsze tak długie wypracowanie postanowiłam, że się co nieco przedstawię, bo to że jestem Iwona i to że mam 23 lata dużo raczej nie mówi. Szczerze to nic nie mówi!

Przez 3,5 roku studiowałam w Krakowie, później na pół roku wyjechałam na ERASMUSA, a później postanowiłam zrobić roczną przerwę i tym sposobem znalazłam się w Londynie. Przyjechałam tutaj tego roku w lipcu, z 200 funtami w kieszeni po to aby podratować budżet, a przy okazji żeby też pospłacać długi do których erasmusowe szaleństwa mnie doprowadziły.  Ci co byli na tego typu wyjazdach wiedzą, że takie studiowanie za granicą do tanich nie należy. Stypendium jakie daje uczelnia to tak naprawdę opłaciło mi 2,5 miesiąca pobytu tam, a co zresztą??? No właśnie kiedy konto bankowe pokazało 0.0 PLN trzeba było wykonać telefon do przyjaciela/przyjaciół ( tak ta druga opcja jest bardziej poprawna, bo jedna osoba to nie była :D )i pożyczyć co nieco. Cóż i tak czasami bywa w życiu, jak to się mówi przyjemności kosztują.

Tak naprawdę teraz powinnam być w Polsce i zaczynać mojego magistra z niewiadomego czego. Stało się inaczej moi drodzy.

PRZERWA ROCZNA W STUDIOWANIU- WAKACJI CIĄG DALSZY

Pomysł o rocznej przerwie nie pojawił się z dnia na dzień jak większość moich głupkowatych pomysłów, lecz myślałam nad tym długi okres czasu i byłam tego pewna w 99,9 procentach ß to się nazywa być pewnym swoich decyzji.
Wiadomość o moim pomyśle rozgłośniłam szybko, ile to mi radości sprawiło to aż słów brakuje. Radości napisałam aha do czasu kiedy trzeba było o moim pomyśle powiedzieć jeszcze rodzicom, nie było tak mi do śmiechu. Wiem jestem dorosła, mam 23 lata i to ja decyduje o swoim życiu, ale wiadomo zdanie rodziców zawsze będzie się dla mnie liczyło. Wiedziałam jedno co by nie powiedzieli decyzji nie zmienię, za bardzo byłam tego pewna bo, aż prawie w 100 procentach.
Słuchajcie zjechałam we wrześniu, aby zdać moje egzaminy i zakończyć ostatni rok studiów z drugiego kierunku. Egzaminy zdałam, do domu pojechałam, nowinę przekazałam i jak zawsze 15 minutowe kazanie od nich dostałam. Szczerze myślałam, że będzie gorzej.
Nie było tragedii, powiedzieli co myśleli, a dokładnie to, że szanują moją decyzję, aczkolwiek ten pomysł wzięty z kosmosu im się nie podoba, ale co zrobić siłą mnie zmuszą i nie karzą studiować. Proszą tylko o to, żebym za rok na te studia wróciła. Co więcej ja wrócę, tego to teraz jestem pewna 100 procentach.

Jakie mam plany na później?
Planów to ja mam dwa tysiące dwieście àczytajà dużo :D
Wiecie lubię Londyn, byłam tu rok temu na wakacje, spodobało mi się tak bardzo, że później w Krakowie to depresję dostałam, to znaczy wszędzie primarki i czerwone autobusy widziałam :D nie no teraz to śmieje, ale naprawdę przez chwilę to coś się ze mną dziwnego działo. No zakochałam się w tym mieście, tęsknota też była tym spowodowana, że tu takiego Rodrigueza poznałam :D  fajna z Niego chłopczyna, ale dobra nie ważne to było rok temu teraz jest inaczej. O facetach to ja tu dużo pisać nie będę boooo, bo szkoda na to czasu i miejsca :D
Chcę tutaj zostać do końca stycznia maksimum, a później wyjechać na praktyki z AISECA gdzieś bardzo, bardzo daleko, Już od dwóch dni zaczęłam odkładać na bilet, im więcej odłożę tym dalej pojadę, im dalej pojadę tym lepiej. Lubię podróżować, poznawać nowe miejsca, nowych ludzi i wszystko inne co jest związane z wycieczkami. To jest chyba jedyna rzecz, która sprawa, że dostaje podwójnego zastrzyku energii. To jest coś co kocham.
To jest mój plan! Trzymam kciuki, wierzę że się wszystko uda tak jak sobie zaplanowałam. Chcę spożytkować ten rok najlepiej jak się da.
O planach dalszych nie będę się rozpisywać, bo jak na razie to muszę ten powyższy zrealizować, a później będę mówić o kolejnych.

Co ja tutaj robię?
Połowa czasu, który tutaj spędzam to niestety praca, tak to jest w Londynie –PRACA – DOM – PRACA - DOM i tak dalej. Powiem wam, że jest to pierwsze miejsce z jakim się spotkałam, gdzie czas nie biegnie, lecz brzydko mówiąc z******Ala, tak tutaj jest. Czasami się zastanawiam jaki dzień tygodnia mam i szczerze z tym mam problemy, od niedzieli do niedzieli bo tak płace za mieszkanie.
Kiedy tu przyjechałam, pieniążków to ja dużo nie miałam, zaraz  ja prawie nic nie miałam. 200 funtów na londyńskie warunki to nic, koszty utrzymania tutaj czasami mnie przerastają, już nie wspomnę ile Underground wyciąga tygodniowo z mojego portfela.
Drugi dzień tutaj to nic innego jak wycieczka do agencji pracy, bo jak wiadomo jej to potrzebowałam na gwałt :D
Dostałam pracę w hotelu 5 gwiazdkowym przy samym Tower Hill, wiem brzmi nieziemsko! No dobra dostałam pracę sprzątaczki, wiem też brzmi nieziemsko. Praca nie lekka, ale wiedziałam na co się piszę, ponieważ rok temu też latałam z mopem. Przez tydzień czasu mieszkałam u znajomej, do dziś sobie powtarzam, że za to ja powinnam jej pomnik wystawić, a to dlatego, że mieszkałam za darmo. Następne dni spędziłam w kafejce internetowej wydzwaniając po ludziach odnośnie mieszkania. Zależało mi bardzo na tym, żeby mieszkać z obcokrajowcami ze względu na to żeby szkolić język. Pierwsze co przyszło mi do głowy to to, że oni wszyscy powariowali! Dlaczego??? A dlatego, że każdy chciał depozyt i czynsz miesięczny co oznacza jakieś 600-700 funtów na start. Oczywiście mój plan z lekka legł w gruzach, zrezygnowana wróciłam do domu i weszłam na stronę londynek na której znalazłam ogłoszenie w dość przystępnej cenie wraz z tygodniowym depozytem, na tej samej dzielnicy co rok temu, super, no mega fajnie, tak bardzo chciałam tam mieszkać, marzenie mojego życia. No nic, nie miałam wyjścia, zadzwoniłam, mieszkanie obejrzałam, ludzie się w porządku wydawali, więc powiedziałam tak, biorę. Do dziś dnia tu jestem i siedzę w tej małej klitce, małej bo małej ale bardzo przytulnej.

Myślę, że to na tyle streszczenia na temat kim jestem i jak się znalazłam w londku zdroju. Reszta część opowieści będzie umieszczana w kolejnych odcinkach. Dobranoc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz